Upiór w operze!, Od Felliniego do Tarantino.
by admin on paź.18, 2009, under Bez kategorii
Horror.
Każdy z nas lubi od czasu do czasu poczuć lekki dreszczyk emocji. Horror idealnie nadaje się na spędzanie wspólnie ze znajomymi wieczorów filmowych. Popcorn, cola, późna noc, wy sami w domu a na ekranie “Lśnienie”… Ekscytujący wieczór z dużą dawką adrenaliny. Dzisiejsi twórcy horrorów prześcigają się w pomysłach, ponieważ współczesny widz żąda coraz to nowszych i bardziej ekstremalnych wrażeń. Niektórych przerażają horrory psychologiczne, gdzie cały koszmar rozgrywa się w zagadkowej scenografii, a zamiast potworów i krwi mamy serię tajemniczych i niewytłumaczalnych wydarzeń, wróg jest ukryty i nie jesteśmy w stanie dociec kto, co i jak, wszystko po to aby koniec filmu szokował i przerażał. Swoją publiczność mają również filmy, w których głównie chodzi o krwawe i makabryczne sceny, które epatują przemocą i brutalnością, do tego dochodzą jeszcze fantastyczne i często groteskowe potwory lub przerażający przybysze z obcej planety… Jednak nie zawsze horror tak wyglądał. Jego historia zaczyna się w niemieckim ekspresjonizmie na przełomie XIX i XX wieku. Wtedy to powstały takie wielkie i klasyczne dzieła jak “Gabinet doktora Caligari” czy “Zmęczona Śmierć”. Oba filmy wyreżyserował wielki Fritz Lang. Następnie w Hollywood powstają takie filmy jak “Upiór w operze” a w latach 30 klasyka kina horroru “Dracula” ze znakomitym Bellą Lugosi w roli głównej. Po II wojnie światowej pojawiła się moda na horrory z historią science fiction w tle. Pojawia się mnóstwo filmów o kosmitach oraz o skutkach wybuchu bomby atomowej. W latach 60, 70 i 80 powstały takie klasyki kina grozy jak „Noc żywych trupów”, „Koszmar z ulicy Wiązów”, „Piątek 13” oraz „Halloween”. To w tych filmach pojawia się kultowa postać Freddy’ego Kruegera. Gdy Brian de Palma nakręcił film „Carrie” według powieści Stephena Kinga, zaczęła się era Kinga w kinie grozy. Jego powieści okazały się znakomitym materiałem na horrory. Od lat 90 panuje moda na japońskie filmy grozy.
Wybitni reżyserzy.
Czym byłoby kino, gdyby nie takie postacie jak Federico Fellini, Woody Allen, Luis Bunuel, Pedro Almodovar, Tim Burton czy wreszcie Quentin Tarantino? Oni to i wielu innych wybitnych twórców, nadali kształt współczesnemu filmowi. Oczywiście każdy z nich ma swoich fanów jak i zagorzałych przeciwników, jednak ich rola w kinie jest bardzo istotna oraz niekwestionowana. Oczywiście gdy mówimy o klasykach, których wszyscy bezwzględnie uwielbiają (a nawet jeśli nie to rzadko kto się do tego przyznaje) należy wymienić pięć nazwisk: Michalangelo Antonioni, Federico Fellini, Ingmar Bergman, Akira Kursova, Luis Bunuel. Życie i sny tworzyły podstawę twórczości Felliniego, który stworzył takie filmy jak: “Casanova” oraz “8 i pół”. Był to człowiek obdarzony niezwykłą wyobraźnią malarza, stosował stałe motywy malarskie, był bardzo wrażliwy na fenomen twarzy jak i muzykę. Obraz świata współczesnego przedstawiał jako rzeczywistość w stanie rozpadu, lecz wierzył w jej możliwe odrodzenie. Współczesne kino jest tworzone przez reżyserów takich jak: Tim Burton, Woody Allen i Quentin Tarantino. Każdy z nich na wskroś charakterystyczny i specyficzny, stworzył film tak stylistycznie wyjątkowy i indywidualny, że rozpoznajemy reżysera po kilkunastu minutach. Oczywiście nie każdemu przypada do gustu wyobraźnia Burtona, humor Allena, czy zamiłowanie do filmów klasy B Tarantina. Przeciwników jest jednak dużo mniej niż fanów i miłośników kina tych wyjątkowych twórców. Ciężko zapomnieć „Edwarda Nożycorękiego” czy „Dużą rybę” Burtona, filmy te odznaczają się wyjątkową wyobraźnią i kreując fantastyczną rzeczywistość, w niezwykły sposób mówią o rzeczach tak nam bliskich i przyziemnych. Filmy Allena w specyficzny sposób i z oryginalnym humorem analizują i krytykują kulturę oraz zachowania międzyludzkie. Tarantino często łączy ze sobą konwencje filmów nisko budżetowych ze swoim ostrym humorem i ciekawą fabułą, z czego wychodzą tak genialne filmy jak „Kill Bill” czy „Pulp Fiction”.