Voldemort, Dementorzy
Voldemort
Czarny Pan, czyli Ten-Którego-Imienia-Nie-Wolno-Wymawiać, inaczej Sam-Wiesz-Kto. Lord Voldemort, czyli tak naprawdę Tom Marvolo Riddle, o czym dowiadujemy się już w drugim tomie powieści “Harry Potter i Komnata Tajemnic”, był swego czasu najpotężniejszym z czarodziejów. Był synem czarownicy i mugolskiego ojca, co starał się skrzętnie urkywać, jako że uważał, iż tylko czarodzieje czystej krwi są prawdziwymi czarodziejami. Matka Riddle’a pochodziła z pokolenia rodziny Salazara Slytherina. Wychował się w sierocińcu, ponieważ matka zmarła niedługo po porodzie. Od samego początku sądził, że jest wyjątkowy, a kiedy trafił do Hogwartu, zgromadził wokół siebie swoich “wyznawców”, późniejszych śmierciożerców. Razem z nimi dążył do usunięcia ze świata magów czarodziejów półkrwi oraz szukał sposobów do zapewnienia sobie nieśmiertelności. I wszystko szło po jego myśli dopóty, dopóki nie poznał przepowiedni profesor Trelawney (uczyła wróżbiarstwa), z której dowiedział się, że narodzi się chłopiec, który przybędzie, by go pokonać. Postanowił zabił chłopca, ale dzieki poświęceniu matki Harry’ego, zaklęcie odbiło się i ugodziło Voldemorta zamiast Harry’ego, jednocześnie zabijając cząstkę duszy, jaka w nim tkwiła, pozbawiając go wszelkich mocy oraz ciała. Przetrwał wyłącznie dzięki reszcie horkrusów. Kilkakrotnie próbował wrócić, po raz pierwszy kradnąc ręką profesora Quirrella kamień filozoficzny potrzebny do sporządzenia eliksiru nieśmiertelności. Za każdym razem rósł w siłę, ostatecznie wracając w “Komnacie Tajemnic” z pomocą Petera Pettigrew.
Dementorzy
Pierwsza pełna grozy scena w filmie o Potterze to ta, która ukazuje na ekranie szpony dementora. Dementorzy to dość dziwne stworzenia, bo choć pilnują więźniów Azkabanu, pozostają postaciami negatywnymi. Są to wysokie, unoszące się w powietrzu, zakapturzone postaci. Nie mają twarzy, a spod postrzepionej szaty wystają tylko ich dłonie o długich chudych palcach. Dementorzy są uważane za najbardziej plugawe stworzenia na świecie, nie posiadają duszy, a ze swoich ofiar wysysają szczęście, radość i wszystko, co dobre. Pocałunek dementora oznacza tyle, co wyssanie duszy z człowieka i uśmiercenie go – w taki sposób karani są skazańcy. Kiedy dementorzy pojawiają się w pobliżu, robi się zimno i wszystko pokrywa się szronem. Dementorzy nie są widziani przez mugoli, ale również oni czują chłód, kiedy ci są w ich pobliżu. Skuteczną obroną przed dementorami jest zaklęcie patronusa, które Harry opanowuje w trzecim tomie powieści. Niestety nie jest ono łatwe, ponieważ aby zadziałało prawidłowo, poza wypowiedzeniem zaklęcia (Expecto Patronum) należy przywołać szczęśliwe wspomnienie. Dopiero wtedy różdżka jest w stanie wytworzyć tarczę ochronną i przegonić dementorów. Harry uczył się tego pod okiem Remusa Lupina i próbował najpierw wywołać patronusa przywołując we wspomnieniach swój pierwszy lot na miotle, jednak to nie wystarczyło. Dopiero wspomnienie rodziców wyczarowało patronusa, srebrzysto lśniącego jelenia i pokonało bogina, który w tym momencie grał rolę dementora. Od tamtej pory Harry wyczarowywał patronusa niejednokrotnie. A dlaczego jeleń? Prawdopodobnie dlatego, że w takie zwierzę zmieniał się – jako animag – ojciec Harry’ego.