Amfiteatr, Obłąkaniec
Amfiteatr
Zewnętrzny wygląd amfiteatru pozostawiał mu cały zestaw życzeń, miała kiedyś wpłynąć dotacja na jego remont. Niestety władze naszego województwa woleli dać te kilka tysięcy na tacę szczecińskiego kościoła. – Są w nim cztery postacie, nie? Zauważcie, że każda z nich ma imiona wskazujące na płeć. Tinki Łinki, Dipsi, Lala i Po, ten ostatni może budzić wątpliwości, ale załóżmy… – Kapusta pociągnął łyk butelkowego (o proszę!) piwa. -… że to chłopiec.Byłem ja, Bartek, Angela, Karol plus klejąca się do niego Krzywa (podobno w szkole wypadł jej test ciążowy, co zarejestrowało kilkadziesiąt osób, więc jeśli siedziała cicho i nie chciało jej się rozmawiać, a tak teraz było, bezpiecznie było zostawić ją w spokoju), Kapusta. Ten przypomniał sobie o jakimś artykule w nietrzeźwym piśmie i koniecznie musiał się nim podzielić z nami.
- Skoro więc dwa osobniki tej kreskówki są samczykami, to gdzie są ich…- Fiutki? – niewinnym głosikiem spytała Angela.
- Tak, fiutki, kutaśniczki. Ale to nic; tam wszystko sprowadza się do żeńskich korzeni, nawet słońce-dziecko jest roczną dziewczynką! Wszystko rozbija się o przekaz podprogowy, robienie odbiorcy w konia i wlewanie do jego głowy ukrytych treści…
Obłąkaniec
Wszyscy gapili się na niego jak na obłąkańca.
- Stary, gdzieś ty wychwycił tę teorię? – spytałem. – Każdy, kto odważy się publicznie i – o zgrozo! – poważnie głosić takie historie, powinien najpierw wylegitymować się jako posiadacz licencji na całkowity brak myślenia!Do ośmieszającego ataku dołączyli inni:
- W którym numerze Bravo to było? – Bartek na tle śmiechu wszystkich tu obecnych.- Miałeś jakieś nieciekawe dzieciństwo? – Karol.- Nie! To twój ojciec był Laleczką Chucky, nie mój! – śmiechy narastały, sam już krztusiłem się.- Co powiecie o nowym albumie T.Love? – spytała Krzywa. Chwilę krótkiego sześcioosobowego zdziwienia przecięła Angela; wcześniej poświęcałem jej cichą uwagę (80 procent zasobów), teraz przesterowałem całość na jej osobę.
- Bardzo dobry.- No… – Kapusta.- Słuchałam go u kuzyna – ciągnęła. – On był zdziwiony, że Muniek zaczął, jak wszyscy, mieszać rock’n’rolla z polityką, moralizatorstwem i takie tam, ale dla mnie był to pozytywnie nastawiony przekaz. Wiecie – zaczęła gestykulować, to często pomaga ludziom montować słowa dobrze odzwierciedlające myśli – chwila refleksji nad naszym bagnem z nutą pozytywnej perspektywy na przyszłość. Takie, czaicie, ‘hej, odbijmy się od dna!’.
Przełknąłem ślinę i…