52um – muzyka filmy

Jak woda przez palce, Banalne rozwiązanie

Jak woda przez palce

Dni leciały jak woda przez palce. Jesień ustąpiła miejsca zimie, skutkiem czego częstotliwość naszych sabatów uległa znacznej redukcji. Każdy z nas starał się podregulować nieciekawą sytuację szkolną, nawet ja. Tuż przed świętami dostałem od matematyczki prezencik w postaci informacji o ‘zagrożeniu oceną niedostateczną na półrocze’, musiałem zatem coś z tym fantem zrobić. Czas mijał, mijał…Sylwester. Dezaktualizacja kalendarza – najważniejszy aspekt tego wydarzenia.Koniec półrocza. Podpierając się nosem przetrwałem wojnę z matematyką. Ale doszedł problem wuefu w postaci wielkich, drukowanych, podkreślono na czerwono napisów NIESKLASYFIKOWANY. Ups.Tuż przed wiosną Krzywa i Karol przyznali się do zmajstrowania dziecka. Tylko nam. Rodzice, mówili, poczekają aż powie im to brzuch. Zanim to miało nastąpić mieliśmy być świadkami burzliwych, przykrych i niekiedy agresywnych ze strony Karola kłótni.- Będzie trzeba to ją, kurwa, ze schodów jebnę! Uspokajaliśmy go godzinami, on z winem w ręku krzyczał, płakał, że przegrał życie, że chce na studia, że nie chce dziecka, że, że, że… Kiedy już przebiliśmy się przez tę grubą ścianę żałosnego skomlenia i ubolewania, zaczął przepraszać i prosił, żeby Krzywa o niczym się nie dowiedziała, ale Jutka była przy jednym takim wybuchu.

Banalne rozwiązanie

W moich oczach sprawa miała banalne rozwiązanie – brak kasy na aborcję? Więc wziąć się w garść. Łzy i złość nie zniechęcą bobasa do nadchodzącej ewakuacji. I powinien męsko chwycić sytuację za rogi, skoro miał jej tyle, że pozwoliło mu to wyjątkowo celnie zaparkować między nogami Krzywej.I do gry powróciła wiosna. Pora roku najbardziej sprzyjająca surfuwaniu młodzieży po falach beztroski. Idealna atmosferyczna gleba pod zasiew świeżych, spontanicznych związków. A także otwarcie bram amfiteatru dla muzycznych imprez. W centralnym punkcie zainteresowań moich przyjaciół tkwiła „GeneRacja”, najbardziej oczekiwana przez nas rock’n’rollowa balanga. Włosy przywróciły się do jako takiego uporządkowanego wyglądu, jednak w dalszym ciągu wyglądałem jak chodzący bunt przeciw fryzjerom.Park. Fontanna. Godzina 11.14. Przemek + Oktawia, Krzywa, Leon, Bartek, Angela i ja.- Bartuś, my wszyscy mamy do ciebie wielką prośbę. Prosimy cię ładnie, z wisienką na wierzchu, idź stąd. – Oktawia, którą od tyłu (bez skojarzeń!) obejmował Przemek, rozpętała dyskusję na temat inteligencji. Bartek chciał bardzo udowodnić istnienie takowej w jego głowie, co zwyczajnie zmęczyło pomysłodawczynię.- Jest wiele rodzajów inteligencji i każdy… – Bartek spojrzał na Oktawię. – …no może paroma fenomenami, każdy ma w sobie jakiś rodzaj.